czwartek, 13 lutego 2014

żaba pomnażająca kasę

Jest w sieci sklep internetowy "Czary Mary" w którego ofercie znajdują się pomoce dla działających na gruncie ezoterycznym, różne książki pomagające w samorealizacji, rozwoju czy nawet kulinarne.
Znalazłam tam kiedyś żabę, pomnażającą kasę. Jak na tak wspaniale zapowiadający się gadżet wcale nie miała wygórowanej ceny. Policzyłam szybciutko wszystkich , którym chciałabym taką żabę sprezentować i....musiałam odłożyć zakupy w czasie.

Moja starsza córka na swoje 11 urodziny dostała od dobrej duszy (koleżanki) właśnie taka żabę. Dostała też wiele innych prezentów, ale owa żaba była powodem do odpuszczenia sobie snu i wydziergania bladym niedzielnym światem bransoletki, by dać żabie szansę. Obawialiśmy się ze żaba zamknięta w szufladzie może zapomnieć po co u nas mieszka. :)
Udało mi się zamontować czarodziejkę na kółeczku i wpleść w stado różnych sznurków.


w roli głównej kauczukowy czarny sznurek uzupełniony skręcanymi wiskozowymi sznureczkami w kolorach brudnego różu i brązowym. Żaba i przywieszka w kolorze mosiądzu. Niestety nie byłam przygotowana na takie dodatki, więc wszystko spięłam posrebrzanymi końcówkami. Pozostała zatem otwarta droga dla innych charmsów.



Kolorystycznie dobrałam do garderoby córki, by zawsze mogła sobie talizman założyć.
Żaba jest urocza, na pewno przyciągnie szczęście, przyjaźń i pieniądze wesoło dyndając na nadgarstku.

wtorek, 28 stycznia 2014

Piasek Pustyni

Chciałam przedstawię moja interpretację oprawy pastylki piasku pustymi.
Pastylki kupiłam, dawno temu, i nabrała już mocy urzędowej.

Wisior zrobiony w prezencie dla Pani, która kojarzy mi się z zielenią, granatem i brązem...




Miałam brać udział w wyzwaniu Kreatywnego Kufra,  ale dziś nie w temacie post wyszedł.

piątek, 25 października 2013

złotem haftowane

Witam,
jakiś czas temu zapowiadałam, potem nawet skończyłam, a dziś w końcu udało mi się wykroić czas na zdjęcia. 
Przepraszam za moja nieregularność, za to ze tak mało piszę i udzielam się na blogach. Z ledwością udaje mi się wykroić chwilę na podziwianie Waszych prac. Ale wchodzę, oglądam i chciałabym dotrzymać kroku w kreatywności.
Niemniej mam zadyszkę....

Na osłodę kolczyki. Zielona perła Swarovskiego w roli głównej, opleciona sznurkami zielonym, czarnym i złotym metalizowanym. Dopełnione koralikami TOHO i maleńkimi perełkami także Swarovskiego, u dołu dzieło wieńczą niedawno nabyte krople z czeskiego kryształu.  




kolczyki są w wersji 3D, wykończone zawijaskami i różyczkami.


tak sobie dyndają tyłem
muszę popracować nad modelką, bo ta była taka ruchliwa, że ani jedno zdjęcie z przodu nie jest ostre,
wstawiam dla urozmaicenia :)


niedziela, 29 września 2013

Długo....post przepraszająco - optymistyczny

Właściwie to nie wiadomo jak to jest "długo....."
Czy miesiąc przerwy to miła odmiana, odpoczynek od przynudzającej, trwającej w samozachwycie nad swoją osobą i niebywałym talentem autorką bloga, czy czas potęgujący napięcie w oczekiwaniu na to, co też tym razem powstanie. W końcu czasu było bardzo dużo, mogły powstać wspaniałe, dopracowane projekty, zachwycające zestawieniem kolorystycznym i formą....

Pisze ten post, czując że jednak nic z powyższych nie ma miejsca.
Zrobiłam prototyp kolczyków, które teraz będę pleść w różnych zestawieniach kolorystycznych. 
Kiedy szyłam te kolczyki, stwardniałam na granit. Nie mogłam już patrzeć na koraliki, które po prostu psują pracę. Mają nierówne dziurki i ciągle trzeba coś cofać, bo igła nie przejdzie. Takie wielokrotne kłucie sznurka powodowało, że się strzępił i efekt końcowy lądował w koszu.
Szkoda było czasu i pomysłów. Zabrałam więc moje 80 kg granitu do pasmanterii i zakupiłam igły, nówki sztuki, nie ostre, by nie plamić krwią wykończonych już kolczyków. Najczęściej "krwawiłam" przy podszywaniu prac, czyli na samym końcu. Wykorzystałam też panie z Kadoro, które spakowały mi nowe koraliki Toho do wykończeń i trochę szura. Bo, mimo podpowiedzi, że biżuteria dobrze by była stonowana kolorystycznie, ja już miałam ochotę na sznurach posiadanych, w tonacjach zimowo- jesiennych , się powiesić. Potrzebowałam jednak zastrzyku optymizmu.

Zanim paczki doszły wykończyłam moje prototypy.... 
Kolczyki są długie ( znowu), 
to znaczy mają około 10 cm, bez bigla.
Są zawieszone na posrebrzanych zamkniętych biglach i od tyłu mają maskujące różyczki.



Oczywiście prototyp prototypem, następne już będą ładniejsze.  Na pewno różyczki będą inne, motylki z góry - jako zbyt infantylne też zamienimy na różyczki.

i już miałam narzekać na światło, kiedy wyszło słonce i oświetliło ...
a tak prototyp wygląda na uchu. 
Nie umiem "fot z rąsi" robić....

Mam nadzieję, że wydzwięk postu jest jednak trochę pozytywny, albo humorystyczny....

czwartek, 1 sierpnia 2013

wyzwanie

Już myślałam że nie zdołam,
i tak prawdę mówiąc dopiero skończyłam, zdjęcia pięknie eksponują żarówkę mojej lampki- towarzyszki w nocnych zmaganiach z żyłką.

niniejszym przedstawiam moja wersję projektu SAADIA




niniejszym zgłaszam do wyzwania LIFT SUMMER CRAFTS
tak jak pisałam , główną atrakcją są iskrzące się pastylki, ale żeby nie było tak poważnie dodałam koraliki, szklane perły i zapięcie przeźroczyste.
taki był projekt 

w ostatniej chwili
edit : rano przeczytałam post, widać pośpiech . Przepraszam

o 7 zrobiłam inne zdjęcie, ale i tak światła za mało. Bo u mnie nie ma słońca. Jeszcze.
doklejam to zdjęcie do postu, choć zauważyłam że do wyzwania zgłosiło się wiele pięknych i pomysłowych prac, a moja nocna jest, letnią rozgwieżdżoną noc przedstawia i nocą dziergana :)




niedziela, 28 lipca 2013

Wyzwanie sutaszowe wg projektu

Dziś SAADIA opublikowała wyzwanie z Lift Summer Crafts. Pomyślałam, że może wezmę udział.
Jest tak ciepło, plażowanie popołudniowe powoli się nudzi i znów mi w tym upale , w śród sinic i piasku uciekł kolejny tydzień. Może ja po prostu potrzebuję takiej motywacji. I jest to powód do bezkarnego skopiowania wzoru przygotowanego do zabawy ;). Przy okazji dowiemy się ile mi warsztatowo jeszcze brakuje do mistrza.

Odcięłam 4 sznurki , przygotowałam pastylki "nocy kairu" i okazało się , że bez kleju nie ruszę. Pastylki moje są mobilne. Przez tę cechę moja praca wyszła nierówna.

Jutro ciąg dalszy, bardzo proszę o trzymanie kciuków.
Żeby mi jednak wyszło i żebym nie zapomniała zgłosić jej w wyzwaniu, jak to z waniliowymi lodami z jagodami zrobiłam, w wyzwaniu Kreatywnego Kufra. Nie żeby takie genialne były, ale mi żal i zła jestem na siebie.

Proszę również o kciuki za lifting moich stron internetowych. Na razie testowałam banerki. Nie jestem jednak do końca zadowolona z efektów, więc możliwe że niedługo znów będziemy wyglądać inaczej.
Jedno już wiem na pewno i nie będę tego zmieniać. Tło zostaje białe, bo najlepiej mi się takie czyta.

Oczywiście wszystkich zapraszam do wizyt, podpowiedzi i ujawnienia swoich opinii, nie koniecznie na temat prac. Może czegoś brak, albo coś razi?

Na koniec kolaż , pozostałość po dzisiejszych poszukiwaniach.



niedziela, 21 lipca 2013

Kamea

Jednak lubię kamee.
Kiedyś tak nieosiągalne dziś na wyciągnięcie reki, w różnych pozach i kolorach.
2 małe białe kamee oprawiłam w mięsisty sznurek.
A ponieważ nie użyłam kolorów do kolczyków, mam je w tle.


podszyte w całości.....

jeszcze kilka par "zazdrośników" i bardziej  zatęsknię za bransoletkami.....

Miłej niedzieli.